Sakura wygramoliła się spod kołdry. Sasuke powoli się budził, otworzył oczy i spojrzał na nią
- musimy porozmawiać- Spojrzała na niego smutno- Czy jesteś ze mną dlatego że cie uratowałam?- Zerwał sie z łużką podbiegł do niej i przytulił sie...
- co ci przyszło no głowy?!- zapytal zaglądając jej w oczy.
- Sasuke ja...- zamilkła- nie będe mogła mieć dzieci a ty musisz odbudować klan... ić do domu przemyśl to a potem wróć.-znowu zamilkła.
- Ale...
- Nie Sasuke! Tak będzie lepiej..ić już- odwróciła się i poszła w głąb mieszkania. Gdy wyszedł opadła na kolana i gorzko zapłakała.
Wtedy jak cię zranili Itachi chciał cię zabić ale Sakura wiedziała że twój brat ją kocha i się wystawiła. Więc on już sobie ciebie odpuścił a tan kunaj przez który prawie umarła był przeznaczony dla ciebie! Ona cię kocha i jeżeli pamiętasz tę noc na misji to coś ci powiem dla ciebie wtedy to była przygoda a dla niej coś warznego... mam wymieniać dalej...?
- Jezu!- Sasuke złapał się za głowę i wybiegł z domu Naruto i ruszył w stronę domu Ino, Sakura powinna teraz być sama..Dopadł drzwi <<ze środka dobiegł go ukochany głos>>
- Już idę!!..-<<Sakura nawet sie niespodziewa kogo zobaczy >>pomyślał. Kroki się zatrzymały otworzyła drzwi. Miała na sobie krótki top i szorty a cały jej brzuch pokrywał bandaż, na policzku widniał wielki siniak (tak naprawde to dało się je zauwarzyć na całym ciele). Gdy go zobaczyła na twarz padł jej uśmiech ktory jednak zamienił się w szloch.
- Zostaw mnie..- Chciała zamknąć drzwi, on jednak zatrzymał je ręką. Rzuciła się biegiem w głąb mieszkania i zamkneła drzwi do sypialni.Podbiegł do nich..
- Sakura otwurz!- odpowiedział mu szloch<<nie ona nie może już przez niego płakać>> - - Chidori!- Zebrał moc w jednym ręku i walną w drzwi które rozbryznęły się w drobny mak. Sakura leżała na łużku z twarzą schowaną w poduszkach.
- Sakurcia, błagam cię teraz wszystko się zmieni!!- Mówiąc to podchodził do niej, ostrożnie usiadł na łużku. Podniosła głowę po policzkach płnęły jej łzy.
- Nic się nie zmieni..- wyszeptała. Wziął w ręce jej twarz i mocno pocałował różane usta, spojrzał w zielone oczy. Patszyła na niego zdziwiona.
- Zmieni..- szepną jej do ucha - ponieważ zrozumiałem że cię kocham. Zaczeli całować się tak jak wtedy na misji ciesząc się każdym centymetram ciał. Ona poddała się jego sile, a on, wreszcie czuł się szczęśliwy
Tagi: sorki za błędy ps tylko tu udało mi się to upchać
skomentuj (2)