mam juz dość 2009-02-27 11:16:15

skomentuj (8)

jeszcze nie wszystko jest takie jasne.. 2009-02-23 20:15:42

Sakura wygramoliła się spod kołdry. Sasuke powoli się budził, otworzył oczy i spojrzał na nią
- musimy porozmawiać- Spojrzała na niego smutno- Czy jesteś ze mną dlatego że cie uratowałam?- Zerwał sie z łużką podbiegł do niej i przytulił sie...
- co ci przyszło no głowy?!- zapytal zaglądając jej w oczy.
- Sasuke ja...- zamilkła- nie będe mogła mieć dzieci a ty musisz odbudować klan... ić do domu przemyśl to a potem wróć.-znowu zamilkła.
- Ale...
- Nie Sasuke! Tak będzie lepiej..ić już- odwróciła się i poszła w głąb mieszkania. Gdy wyszedł opadła na kolana i gorzko zapłakała.

***
- Halo!- z przedpokoju dobiegł ją głos Temari i zachwile młoda ,zgrabna blądynka stanęła w drzwiach. Na widok płaczącej koleżanki mina jej zrzędła.
- Myślałam że już wszysto dobrze?- uklękła obok Sakury
- Ale niejest...- Sakura przytuliła się do przyjaciółki i wszystko jej opowiedziała. Temari chwile siedziała w milczeniu.
- dobrze zrobiłaś z tą.. hmmm.., bezpłodnością- Zamyśliła się- Idziemy do mnie...jeżeli wszystko pujdzie zgodnie z planem to..
- Jakim planem?- Przerwała jej Sakura
- Moim planem :) Poczekaj zadzwonie po Taxi. Po nocy napewno jesyeś zmęczona (uśmiechnęła się widząc zdziwioną mine przyjacółki)
- niewiedziałaś że Ino to radio-Konocha? Choć  bo Taxi czeka...- Weszła do sypialni po torbę przyjaciółki na podłodze była zaschnięta krew
- Widze że było ostro!:).- krzyknęła do koleżanki. Sakura stanęła w drzwich..
- To też, ale ta krew to po kunaiu- Temari smutno pokiwała głową
- Dałam znać Ino że będziesz u mnie.- Wyszły , Sakura spojrzała na sypialni i uśmiechnęła się przez łzy..
- Będzie dobrze... Sakura uwierz mi...
- Staram się...Naprawde sie staram...- Temari zamknęła dom
 Miała piękne mieszkanie. Włączyła komedie na DVD i posadziła Sakurę w fotelu, sama zaś połorzyła się na podłodze. Za niecałe 20 minut zadzwonił telefon Sakura odebrała i podała słuchawkę Temari.
" Halo? o heja Hinatko"- Temari się uśmiechneła-"Tak, no to dzięki. Czesc papa".
- Sakurcia twój men był już u; Ino, Hinaty( Naruto), Kiby, Tenten i Nejego! Chyba nieodpuścił...(:*)- Sakura uśmiechnęła się..
- Mam nadzieję....
***
<<gdzie ona może być?>> Sasuke biegł ulicą i co chwilkę ludzie pokazywali go palcami
- Czy to nie Sasuke?- Na dzwięk tego głosu chłopak raptownie zachamował- To bez sesnsu...zjawiasz sie po czterech latach i nawet mnie nie zauwarzasz!
- Shikamaru! Kopę lat... przyjacielu muszę..
- Tak wiem, zanaleść Sakurę...I niepytaj skąd wiem..Powiecmy że z domu Ino wczoraj..no wiesz? A Ino była u Kiby..
- Ej stary...Ja no - Sasuke zaczerwienił się.
- Spartoliłeś i idziemy się napić..!- Bez gadania posnuli się do baru.
***
Sakure powoli zaczoł nudzić film za to Temari śmiała się przez sen. Dziewczyna zerkneła na zegarek byla 20.00( oglądały 5film z kolei) wstała i poszła wziąść prysznic. Gdy suszyła włosy w drzwiach stanęła przeciągająca sie Temari.
- Idziemy na miasto!- Zuciła Sakura- Dawno mnie tu niebyło.
- Okok ja musze znaleść Shikamaru..- Sakura spojrzała na nia zdziwiona- A bo ty nic niewiesz!- Temari walnęła się w czoło- My jesteśmy razem od pół roku...- wyrzuciła.
- Oooo! :) Gratulacje!!!- uśmiechnęła sie. - Masz coż co zakryje bandarze?
- Jasne!- Temari ożywiła się- Choć zrobimy przegląd szfy!!!( :>)
Około 21.00 dziewczyny snóły sie po mieście, co dróga osoba zatrzymywała się by chwile porozmawiać i pogratulować Sakurze powrotu do zdrowia. Wkońcu doszły do kawiarni, po drógiej stronie ulicy był bar. Sakura pociągnęła koleżankę za rękę w barze siedział Shikamaru a obok niego spał pijany chłopak w katurze.
- Cześć kochanie! - Temari krzyknęła do swojeo chłopaka, odwrócił się i przesłał jej buziaka a gdy zobaczył Sakurę pogladł i wymownie spojrzał na chłopaka. Pobiegły w jego stronę i Sakura delikatnie zdjeła chłopakowi kaptur z głowy.<<no nie!!>> Temari wybuchnęła śmiechem. Różowowłosa popatrzyła na Shikamaru załamana.
- Co mu się stało?- zapytała nie kryjąc zdziwienia
- Aaaaa, gadał coś ze jest beznadziejny,że cię kocha itd.- pocałował Temari w czoło - Gdzie mam go zabrać?
Sakura pospiesznie zaczeła sprawdzac Sasuke kieszenie <<no nie!!!>>
- Eee...Do mnie mam klucze w kieszeni..<<Co ja wyprawiam! Miałam byc asertywna>>. Shikamaru zażucił sobie Saska na  plecy i posnuli się ulicą...
- Gdzie mam go połorzyć?- Zapytał Shikamaru gdy byli już u niej
- U mnie...to znaczy w sypialni..<<co ja najlepszego wyprawiam>> Gdy wyszli Sakura siedziała chwile na podłodze w sypialni i przypatrywała się spokojnym rysom Uchihy. Wstała położyła się obok nigo niechcący trącając jego bok ręką
- Shikamaru niewiesz jak ja ją kocham.....- wymamrotał przez sen. Serce podskoczyło jej do gardła ze szczęścia. Przytuliła się do niego.

skomentuj (5)

To się nazywa wejśie... 2009-02-23 18:02:45

Wtedy jak cię zranili Itachi chciał cię zabić ale Sakura wiedziała że twój brat ją kocha i się wystawiła. Więc on już sobie ciebie odpuścił a tan kunaj przez który prawie umarła był przeznaczony dla ciebie! Ona cię kocha i jeżeli pamiętasz tę noc na misji to coś ci powiem dla ciebie wtedy to była przygoda a dla niej coś warznego... mam wymieniać dalej...?
- Jezu!- Sasuke złapał się za głowę i wybiegł z domu Naruto i ruszył w stronę domu Ino, Sakura powinna teraz być sama..Dopadł drzwi <<ze środka dobiegł go ukochany głos>>
- Już idę!!..-<<Sakura nawet sie niespodziewa kogo zobaczy >>pomyślał. Kroki się zatrzymały otworzyła drzwi. Miała na sobie krótki top i szorty a cały jej brzuch pokrywał bandaż, na policzku widniał wielki siniak (tak naprawde to dało się je zauwarzyć na całym ciele). Gdy go zobaczyła na twarz padł jej uśmiech ktory jednak zamienił się w szloch.
- Zostaw mnie..- Chciała zamknąć drzwi, on jednak zatrzymał je ręką. Rzuciła się biegiem w głąb mieszkania i zamkneła drzwi do  sypialni.Podbiegł do nich..
- Sakura otwurz!- odpowiedział mu szloch<<nie ona nie może już przez niego płakać>> - - Chidori!- Zebrał moc w jednym ręku i walną w drzwi które rozbryznęły się w drobny mak. Sakura leżała na łużku z twarzą schowaną w poduszkach.
- Sakurcia, błagam cię teraz wszystko się zmieni!!- Mówiąc to podchodził do niej, ostrożnie usiadł na łużku. Podniosła głowę po policzkach płnęły jej łzy.
- Nic się nie zmieni..- wyszeptała. Wziął w ręce jej twarz i mocno pocałował różane usta, spojrzał w zielone oczy. Patszyła na niego zdziwiona.
- Zmieni..- szepną jej do ucha - ponieważ zrozumiałem że cię kocham. Zaczeli całować się tak jak wtedy na misji ciesząc się każdym centymetram ciał. Ona poddała się jego sile, a on, wreszcie czuł się szczęśliwy

Tagi: sorki za błędy ps tylko tu udało mi się to upchać

skomentuj (2)

Księga Gości